Okiem rowerzysty / Portrety

Nie lubię łapać gum

Nie lubię łapać gum

Honorata Jankowska lat 57, żona, matka dwójki dorosłych dzieci i babcia. Pracuje jako pielęgniarka w szpitalu w Kartuzach. Prawdziwa Kaszubka, mieszkająca w Sierakowicach. Honorata należy do tej kategorii rowerzystów, którzy jedynie wyglądają jak ludzie. Faktycznie to rowerowe cyborgi, które wjeżdżają tam gdzie chcą, i w takim tempie w jakim chcą; deszcz je omija, a wiatr zawsze wieje w plecy. Tajemnicą pozostaje odpowiedź na pytanie, skąd Honorata czerpie tyle rowerowej mocy. Różne są przypuszczenia. My jednak myślimy, że z wąchania tabaki, bo podobno każdy Kszub, bez względu na płeć, lubi to robić.
Po za tym, jest zawsze zadowolona, czego choćby czasami chciała, nie potrafi ukryć.

Od kiedy uprawiasz turystykę rowerową?

Po raz pierwszy na wyprawę rowerową ruszyłam sama ponad 20 lat temu. Pamiętam, zrobiłam wtedy około 120 kilometrów jednego dnia. Zmoczył mnie deszcz, gdzieś pogonił pies. Tą pierwszą wyprawę zakończyłam nad morzem.

Od 2013 roku regularnie raz w roku, wyjeżdżam – jako serwis medyczny – z uczniami Szkoły Podstawowej w Szopie. Jest to wyjazd na Jasną Górę. Przejeżdżamy około 550 km w ciągu 5 dni. Podczas podróży opatruję ich skaleczenia i zdarza się, że wyciągam kleszcze. Zdarza mi się także jeździć wraz z przyjaciółmi z Sierakowic do Częstochowy. Zajmuje nam to dwa dni.

Z przyjaciółmi z Szopy, pierwsza od prawej

Natomiast pierwszy raz po za Polskę wyjechałam do Hiszpanii na drogę Świętego Jakuba. Było to w 2017 roku. Od tej podróży, staram się minimalnie raz, a najchętniej dwa razy w roku wziąć udział w jakimś wyjeździe.

Od czego to się zaczęło?

Od dziecka marzyłam o rowerze. Pierwszą poważną jazdę odbyłam na rowerze dziadka, a że był to rower męski, to oczywiście cała operacja odbyła się pod ramą.

Dlaczego lubisz  jeździć na rowerze?

Uwielbiam oglądać i czuć przyrodę, poczuć wiatr we włosach. Rower to super pojazd do zwiedzania takich miejsc, gdzie samochodem się nie dojedzie, a iść za daleko.

Cabo Sardão, Portugalia

Czego nie lubisz w jeździe na rowerze?

Nie lubię „łapać gum”.

Co czujesz kiedy masz do pokonania wymagający podjazd?

Zadaję sobie pytanie, czy dam radę, a zaraz potem przychodzi myśl, no, kto jak nie ja? Dam radę!

Praia do Canal, Portugalia, jeden z trudniejszych podjazdów na szlaku Rota Vicentina

Po jakich drogach  najbardziej lubisz jeździć?

Lubię jeździć rowerem, więc wszystko jedno czy po szosie czy w terenie.

Nie lubię jak mój rower wygląda jak brudas

Po jakich najbardziej nie lubisz jeździć?

Nie lubię jeździć po błocie. Nie lubię jak mój rower wygląda jak brudas.

Największy sukces w jeździe na rowerze?

Mój największy sukces rowerowy odniosłam we wrześniu 2016 roku, w lokalnych wyścigach Xcross MTB w Żukowie, w kategorii kobiet na dystansie 25 km, zajęłam pierwsze miejsce.  

Ile kilometrów miesięcznie przejeżdżasz na rowerze?

Trudno powiedzieć, bo zależne jest to od pracy. Ostatnio robiłam bardzo mało, może 20 – 30 km. Ale kupiłam sobie trenażer  i w ramach postanowień noworocznych – od 1 stycznia – staram się na nim robić od 10 do 15 km dziennie. Na razie robię 10 km.

Czy uważasz, że najlepiej jeździ się na własnym rowerze?

Zdecydowanie tak! Rower jest do mnie dopasowany, przed każdą wyprawą jest serwisowany przez mojego profesjonalnego mechanika. Jadąc na moim rowerze żadna poważna usterka nie wystąpiła. Każdą wyprawę kończyłam bezpiecznie.

Styczeń, luty, śnieg, mrozek, a ja na krótką pętelkę zawsze wyjeżdżałam

Kiedy zaczynasz / kończysz sezon rowerowy?

Kiedy mniej pracowałam, to sezon rowerowy nie kończył się. Styczeń, luty, śnieg, mrozek, a ja na krótką pętelkę zawsze wyjeżdżałam.

Twoje rowerowe marzenie?

Pierwsze marzenie, to chciałabym kiedyś w pojedynkę pojechać wokół Polski, ale paraliżuje mnie strach przed samotnym spaniem w lesie pod namiotem. 

Drugie marzenie, to objechać z Wami, tam gdzie jeszcze nie byłam. To marzenie może się kiedyś spełni. Kolejnym moim marzeniem jest październikowa wyprawa do Andaluzji, której już się nie mogę doczekać.

Jest wesoło, można się pościgać, wymienić doświadczeniem

Co Tobie najbardziej odpowiada w grupowych wyjazdach rowerowych?

W grupowych wyjazdach rowerowych podoba mi się to, że ludzie są dla siebie życzliwi, pomocni, że zawsze można na nich liczyć. Jest wesoło, można się pościgać, wymienić doświadczeniem. W grupie zawsze jest raźniej.

Przylądek św. Wincentego, Portugalia, pierwsza od prawej

Razem czy osobno

Jaki stosunek do Twojej pasji rowerowej  ma Twoja najbliższa rodzina?

Mąż nie jeździ na rowerze. Pozostali najbliżsi nie robią mi z tego tytułu żadnych wymówek. Nie tylko nie robią problemów, ale zdarza się, że mnie wspierają. Zauważyłam, że w ubiegłym roku, rodzina więcej czasu poświęciła na jazdę na rowerze, niż to było wcześniej. Były jakieś wypady nad morze, objazdy po ścieżkach rowerowych, czy też krótkie przejażdżki późną wieczorową porą. 

Kto kogo zachęcił do jazdy na rowerze?

Oczywiście, że to ja ich „zachęciłam” do jazdy. Moja synowa w ubiegłym roku przejechała 550 km w ciągu 6 dni. Na rowerach jeżdżą już także moje wnuki:

Jak na Twoją jazdę na rowerze zapatrują się bliżsi znajomi i szersze środowisko?

Wspierają mnie, motywują, a jednocześnie zazdroszczą mi moich wypraw.

Czy opowiadasz znajomym o dokonaniach rowerowych, które są dla Ciebie ważne?

Oczywiście, często jeszcze w trakcie podróży wysyłam zdjęcia z odwiedzanych miejsc.

Czy masz poczucie, że kiedy opowiadasz Twoim znajomym o swoich doświadczeniach rowerowych, oni rozumieją o czym  mówisz?

Większość moich znajomych jeździ na rowerze, jestem więc pewna, że doskonale mnie rozumieją. Wiedzą o czym mówię, kiedy opowiadam im o moich wyprawach, a nawet mnie podziwiają.  

Czy na co dzień ktoś z Twoich znajomych jeździ z Tobą na rowerze?

Kiedyś zdarzało się, że organizowaliśmy się wspólnie na wyjazdy rowerowe. Obecnie już tak nie jeździmy. Muszę tu wspomnieć o mojej siostrze, która codziennie dojeżdża do pracy rowerem. Zimno, deszcz, śnieg, mróz a ona brnie na rowerku. Co prawda do pracy ma blisko, bo około 8 km. Kiedyś też dojeżdżałam do pracy rowerem, to jest 24 km. Teraz stało się to już zbyt niebezpieczne. Czekam więc na ścieżkę rowerową, może jeszcze zdążę nią dojeżdżać do pracy.  

Czy uważasz, że turystyka rowerowa jest dla każdego?

Uważam, że turystyka rowerowa jest dla każdego, tylko wystarczą dobre chęci i motywacja.

Mertola, Portugalia

Rower to ważny mebel

Ile masz rowerów w domu i jakie marki i typy?

Mam trzy rowery: górski, szosowy i trekkingowy.

Na którym z tych rowerów lubisz najbardziej jeździć i dlaczego?

Zależnie od trasy. Lubię jeździć na każdym z nich.

Gdzie przechowujesz rower?

W piwnicy i w pokoju. W pokoju, bo nie ma tylnego koła. A reszta rowerów w piwnicy.

Czy dbasz o swój rower i na czym to „dbanie polega”?

No jasne, że dbam. Po dłuższych wyprawach, moje rowery zawsze mają przeglądy w serwisie rowerowym. Nie lubię, gdy w rowerze coś „skrzypi”.

Czy potrafisz zrobić „coś” przy rowerze?

Tak. Potrafię wymienić dętkę i naoliwić łańcuch.

Czego najbardziej nie lubisz robić przy rowerze?

Nie lubię tego, czego nie umiem zrobić.

Które konstrukcyjne elementy roweru są – w twoim przekonaniu – kluczowe  dla efektywnej i wygodnej jazdy na rowerze (np. siodło, koła itp.)?

Na pewno dla efektywnej jazdy znaczenie ma siodełko, które powinno być wygodne i dopasowane. Wielkość kół także ma znaczenie. Oczywiście rama musi być dopasowana do cech anatomicznych rowerzysty.

Czy poza jazdą na rowerze uprawiasz jakieś inne formy turystyki aktywnej?

Bardzo lubię wędrówki górskie, spacery, kajaki. Ale nie mam na to zbyt dużo czasu.

Dziękuję za rozmowę.

Wywiad przeprowadził Paweł Boryszewski


  • 3
  • 717

0 Comments

Leave A Comment

Your email address will not be published.