Co w kole piszczy

Extrawheel - polskie sakwy z Harklowej

Extrawheel – polskie sakwy z Harklowej

W Polsce rozwój turystyki rowerowej, szczególnie tej sygnowanej przymiotnikiem „kwalifikowana”, szybko nabiera tempa. Gonimy więc kraje, które tą dziedzinę turystyki aktywnej mają bardzo dobrze rozwiniętą. Z tego punktu widzenia, ciekawy był rok 2020, jak wszyscy dobrze wiemy – rok pandemii. Może na przekór sytuacji epidemiologicznej, sprzedaż rowerów – w 2020 roku poszybowała w górę, bijąc wszelkie rekordy, tak, że w okolicach, maja, czerwca, lipca w sklepach rowerowych wiało pustką, a wiodący producenci rowerów, wprowadzali do sprzedaży modele na rok 2021. Wzrostowi sprzedaży rowerów, towarzyszyło wzmożone zainteresowanie różnymi akcesoriami rowerowymi (np. sakwy rowerowe ). Jest bowiem kwestią oczywistą, że dla tych wszystkich rowerzystów, którzy jeżdżą dalej niż „wkoło komina” sam rower to zbyt mało; potrzebnych jest jeszcze kilka rzeczy, w które rower „ubrać” trzeba. 

W tym miejscu musimy jednak poczynić pewną dygresję, otóż wśród części rodzimych rowerzystów-turystów panuje przekonanie, że turystyka rowerowa ze swojej natury jest tanim, faktycznie zaś jak najtańszym sposobem przemieszczania się i poznawania świata. To Polska specyfika. Nie będziemy w tym miejscu odpowiadali na pytanie dlaczego tak jest? Powiemy jedynie, że w każdym z rozwiniętych rowerowo krajów Europejskich, w  USA, Kanadzie, Australii jest wręcz przeciwnie; uprawianie turystyki rowerowej, jak też innych form turystki aktywnej, jest zdecydowanie droższe od „zwyklej” turystyki, między innymi dlatego, że przyzwoitej klasy sprzęt do jej uprawiania, musi z natury rzeczy kosztować więcej; w tym zakresie mamy dużo do nadrobienia i nadrabiamy, rośnie bowiem świadomość rowerzystów, że wyposażenie w dobry jakościowo sprzęt podnosi komfort jazdy, wydłuża czas jego użytkowania, zwiększa bezpieczeństwo rowerzysty. Inaczej mówiąc, coraz więcej osób poszukuje dobrych rowerów, jak i ich wyposażenia; oczywiście zawsze można na kiepskie sakwy naciągnąć worki na śmiecie, a zamiast skarpet wodoodpornych, czy ochraniaczy na buty zakładać na stopy torebeczki foliowe  – będzie taniej, zamiast w kasku, jeździć bez niego – będzie za darmo.

Często docierają do nas pytania rowerzystów: w co się spakować na wyjazd. Generalną zasadą organizowanych przez nas podróży jest pokonywanie codziennych tras z minimalnym obciążeniem. To znaczy, że bagaż zasadniczy przewozi samochód wsparcia technicznego. Rowerzyści zabierają jedynie to, co uznają za konieczne na jeden dzień.

Jednakże szerzej na rzecz patrząc, mamy cztery metody przewożenia bagażu: wózek, plecak, sakwy oraz torebki mocowane w różnych miejscach roweru zwane bikepackingiem. Jak łatwo zauważyć, dwie metody: wózek i plecak są wobec roweru  nieco bardziej zewnętrze, zaś dwie pozostałe są z rowerem bezpośrednio związane. W dalszej części wpisu skupimy się na przede wszystkim na sakwach i w pewnym zakresie na bikepackingu.

Oba sposoby różnią się pod wieloma względami, a wybór któregoś z nich zależy od sposobu uprawiania turystyki rowerowej. Modelowo rzecz traktując, dla tych którzy preferują wyprawy trekkingowe, podstawą będą sakwy; ci zaś, którzy uprawiają kolarstwo szosowe lub terenowe, wybiorą najpewniej  bikepacking; niektóre rowery górskie, czy szosowe, przełajowe, triatlonowe i niektóre gravelowe, nie dają możliwości doczepienia bagażnika a więc i sakw, rowery trekkingowe zawsze wyposażone są w bagażnik, czasami nawet dwa: przedni i tylny.

W tym wpisie chcielibyśmy zaprezentować polskiego producenta Extrawheel z Harklowej na Podhalu, do tej pory szerzej znanego amatorom długodystansowych wypraw rowerowych, z serii przyczepek rowerowych extraweel. Dodać trzeba, szerzej znanego, ale poza Polską. Dobrze więc, że zdecydował się wzbogacić ofertę o segmenty bardziej popularne wśród rowerzystów: sakwy rowerowe i niebawem zestawy bikepackingowe. Jest więc duża szansa, że kolejna polska marka stanie się znana i pożądana nie tylko za granicą, ale także w kraju pochodzenia, albowiem to, co proponuje cechuje zarówno wysoka jakość, przemyślana funkcjonalność, jak i dbałość o estetyczną stronę produktów, w tym przypadku sakw. Nie wchodząc zbytnio w techniczne szczegóły, można bez żadnego ryzyka powiedzieć, że sakwy extraweel w niczym nie odbiegają od tych sygnowanych najbardziej znanymi logo.  Gwarantują bowiem pełną wodoodporność, solidną trwałość, prosty system montowania do bagażnika oparty na systemie KlickFix, a jak wie każdy rowerzysta podróżnik, tylko tego typu systemy gwarantują właściwą jakość mocowania; wszystko to, co „na rzepy” marnie sprawdza się w praktyce.

Extrawheel produkuje dwa rozmiary sakw: mniejsze, zwane Rambler o pojemności 12,5 litra i większe o pojemności 25 litrów nazwane Wayfarer. Komplet stanowią dwie sakwy, można więc maksymalnie na rower zabrać 75 litrów. To już potężny bagaż, wymagający właściwego roweru, odpowiednich nóg i dróg. W przypadku bikepackingu w ramach jego rozbudowanej wersji może upchniemy 25 litrów, ale też nie ma potrzeby zabierać więcej, bo właśnie  w tym leży sens tego systemu – ograniczenie, do tego co faktycznie niezbędne. Czyli podróżnicza asceza.

  • 9
  • 318